13 czerwca 2011

Kochane dorwałam komputer niestety nie mój na swój nadal czekam niecierpliwie. Wykorzystując tą chwilę nadrabiam zaległości.
A oto wasza psia twarz


A w piątek byłam na Wałach Chrobrego  - początek DNI MORZA i spotkałam na Alei Artystów CRAFTTRIOSZKI.




W sobotę byłam na Warsztatach zorganizowanych przez Stowarzyszenie Aktywności Twórczej "FORMA", http://forma.szczecin.pl/index.php/category/terminarz/, które prowadziły Crafttrioszki.

Ja zapisałam się na warsztaty Torba z formami przestrzennymi prowadzone przez: Marta Słowikowska – Ławrynowicz – wieloletnie doświadczenie w dziedzinie filcowania, tkactwa, malarstwa i nie tylko. Prekursorka wielu technik filcowania na rynku polskim. Wulkan energii i skarbnica zwariowanych pomysłów craftowych. http://crafttrioszki.wordpress.com/2011/05/06/14-15-maja-kurs-filcowania-form-przestrzennych-na-torbie/.

Było cudownie choć bardzo dłuuuuuuuuuuugo ale o tym potem.
Kończy mi się czas dostępu do kompa. :(




09 czerwca 2011

:( ;( :(

Smutno mi bardzo bo tylko jeden dzień nacieszyłam się komputerkiem i znów przestał działać. Chyba mu te upadły zaszkodziły, nie tylko ludzie źle znoszą upały ale mój komputer też. Ma być  gotowy za tydzień lub dwa!!!

07 czerwca 2011

Tunikowa twarz



Dziś trochę fantazji. Z bawełnianej tuniki filcowej przedstawiam Wam hmmm.... wg mnie ludzka twarz? :):):)

06 czerwca 2011

kapciuszek

Witam Was kochane, dawno mnie nie było, ale najnormalniej w świecie wysiadł mi dysk w kompie. MASAKRA. Jest już ok! Mam nowy dysk i wszystko pomału zaczyna działać sprawnie. W dzisiejszych czasach trudno obyć się bez kompa to tak jakbym straciłam okno na świat.

Dziś trochę żarcik "malutki" kapciuszek.

25 maja 2011

letnia apaszka

Dawno mnie tu nie było, ale ostatnio trochę podróżowałam. Nie polecam zmiany klimatu w krótkim czasie bo w moim przypadku skończyło się to ostrą anginą. Powoli wracam do zdrowia i w przypływie sił zrobiłam małą letnią apaszkę, która spełnia swoją role jest ciepła - gardło moje ładnie otula, ponadto jest lekka i zwiewna, delikatna i przyjemna dla oka.





09 maja 2011

majówka we Włoszech

Właśnie wróciłam z majówki, którą spędziłam w moich ulubionych Włoszech. Odwiedziłam oczywiście Rzym na beatyfikację i nie tylko. Podczas majówki niektóre włoskie miasta takie jak Wenecja, Asyż, Rzym były po prostu polskie.
włóczyliśmy się po Toskanii (oczywiście samochodem)
a w wolnej chwili pluskaliśmy się wspaniałych termach w Saturni, gdzie woda miała temperaturę ok 37C
czy w Viterbo gdzie temperatura wody miała więcej niż 40C
i oczywiście smakołyki włoskie



26 kwietnia 2011

kołnierzyki


Otóż Kochani wracam do mojego ulubionego zajęcia: .... F i l c o w a n i e
Wiosna a może Lato do nas zawitało? :):):)


Trochę trudno rozstać się pięknymi ciepłymi szalami ale małe kołnierzyki jeszcze się przydadzą i będą w sam raz.
różowo-brązowy

błękitek

22 kwietnia 2011

życzenia wielkanocne


Na zbliżające się Święta Wielkanocne 
Zdrowia, szczęścia, humoru dobrego, 
a przy tym także stołu bogatego
i mokrego dyngusa
życzy

MALWINA
filcowy żonkil i witrażowe jajko

12 kwietnia 2011

kolorowe kapcie

Dawno mnie tu nie było ale dopadła mnie grypa żołądkowa, ale teraz jestem już zdrowa i zaczynam od małej formy - Kapcie.
Pamiętacie jak pokazałam fajne kapcie, które wykonała moja koleżanka Kości na kursie u Cafttrioszek?

Oto moja wersja kapci



02 kwietnia 2011

coś nowego metaloplastyka

Oto wisior, prawda że piękny.
Pokazała i nauczyła mnie robić właśnie Danusia (http://uroczewitraze.digart.pl/) - istny wulkan energii. Kochane wystarczy tylko :):) .... trochę miedzianego arkusika, cyny, kamyka i twórcze inwencji. I gotowe .. prawda, że proste :):):)

Ostatnio próbuję różnych rzeczy, ale filc to jednak jest to co tygrysy LUBIĄ NAJBARDZIEJ. Krótko mówiąc czesanka, woda, mydło, twórcza inwencja i gotowe.


01 kwietnia 2011

torebka a właściwie torebki

Kochani jestem dumna z efektów jakie uzyskała moja "uczennica". Otóż  Danusia - moja koleżanka - postanowiła mieć pięęękną torebkę. Widziała już ją oczyma swojej wyobraźni, ale nie wiedziała jak to zrobić i ......... poznała mnie a ja, cóż .... pomogłam w zrealizowaniu tej wymarzonej torebki. Oto ona



A z rozpędu wieczorem zrobiła jeszcze jedną.



28 marca 2011

Miniony weekend

Korzystając z warsztatów PROGRESSteron 22- Szczecin zapoznałam się z GLINĄ, no cóż wolę filcować choć glina fajna sprawa. W sobotę byłam na warsztatach Ceramiczny recykling prowadzony przez Kingę i Sylwię z Pracownii Ceramiki "Trzykropka".
Fajne robiłyśmy miseczki czy w coś w tym rodzaju, wykorzystałyśmy między innymi serwetki, szkło. Nawet zrobiłam parę zdjęć.

wariacje serwetkowe



prace uczestniczek jadą do suszenia i wypalania
Natomiast w niedzielę były warsztaty Zaczarowany w glinie - pasja tworzenia prowadzony przez Jolę i tu nawet nie miałam czasu i głowy do robienia zdjęć [po prostu zapomniałam :( ] ponieważ  zajęcia te były bardzo ciekawe i niecodzienne. Dostałyśmy glinę i na początku trzeba było ulepić pierwszą literę swojego imienia a potem opowiedzieć przymiotnikiem jaka jesteś również na literę imienia - trudna sprawa; potem trzeba było zamknąć oczy i ulepić twarz - fajne twarze wychodziły, były maski, profile..... a potem to już nauka lepienia filiżanki - taki miałam zamysł, ale wyszła miseczka i nagle KONIEC. Za krótko dopiero się rozkręcałyśmy :):) Oto efekt końcowy .... chyba teraz musi to wyschnąć.




27 marca 2011

Witraż - kurka

Ostatnio trochę zajęta byłam, ale akurat nie filcowaniem. Będąc u Danusi zrobiłam kurkę, oto ona
projekt wykonany przez Danusię

kurka

26 marca 2011

spódnica

Obiecałam pokazać spódnicę którą zrobiłam na warsztatach - rewelacyjnie się ją nosi.

przód

dekor zbliżenie
tył

15 marca 2011

Warsztaty u Cafttrioszek cz.2 (i ostatnia)

Miniony weekend był bardzo, bardzo intensywny trwał od piątku 22 do poniedziałku 5.30 i oczywiście było mnóstwo wrażeń. Warsztaty odbywały się w Warszawie w szkole.

Sobota godzina "zero" to 10.
Na warsztatach było na 15 + prowadząca Sharity (Charity Musoma vd Meer ) i oczywiście słynne trio. Powitanie kawą i herbatą i innymi łakociami (coś dla łasuchów było fantastyczne ciasto w wykonaniu Agnieszki! Mniam.)

Warsztaty rozpoczęłyśmy od oglądania i przymierzania różnych sukienek Sharity.




Każda znalazła swój stół, wybrała wcześniej określony kolor jedwabiu, czesanki i dodatków.
Potem to już informację w języku angielski, ale, ale, ale była też tłumaczka na początku Marta a potem Joasia, która jak cień asystowała Sharity.
Krótko mówiąc były następujące etapy:
1. wycinanie formy:

2. układanie czesanki


3. praca twórcza uczestniczek

W międzyczasie Sharity chodziła i patrzyła jak sobie radzimy. Rozwiewała wątpliwości i bardzo cierpliwie i z uśmiechem (uroczym) wyjaśniała, wyjaśniała i wyjaśniała a było nas 15. (miała co robić!!!) Przerwy były według swojego uznania z jedną dłuższą na pizzę (na którą czekałyśmy aż godzinę albo dwie no może trochę przesadziłam, ale jak głód to czas leci szybciej - tak działają Pizze w stolicy) Zakończyłyśmy w sobotę o 18-19 Uff.

Ja nocowałam z koleżanką Violą u mojej przyjaciółki też Violi (dawno się nie widziałyśmy), aby dojechać do niej trzeba było się przesiąść na rondzie Sybiraków na inny autobus i co ... tylko My (nie znam innych przypadków) po prostu ZGUBIŁYŚMY się :):):) w końcu zamówiłam TAXI. Po prysznicu i kolacji, która w moim wykonaniu trwała do 1 w nocy, bo trzeba było się nagadać oczywiście przy pigwówce, cytrynówce i jakiś białym winie.

Niedziela godzina 10 a my już po śniadaniu zwarte i gotowe do dalszej pracy twórczej.
Kolejne etapy:
3. praca twórcza cd

4. rolowanie

5. suszenie

A kto się wyrobił miał możliwość zrobienia sobie różnych rzeczy. Ja zrobiłam sobie dodatkowo spódnicę (później pokażę). Koleżanki spódnice, kapcie, torebkę, mitenki, szale.
Kości ubrała buciki

Torba Ewy
mitenki Zojki
Zastanawiała się czy pisać o małych minusikach, które mnie troszkę zirytowały. Jednak po namyśle napiszę, bo to może wpłynąć tylko na plus przy następnej edycji a będą takowe.
Trochę czasu straciłyśmy na szukanie, wybieranie materiałów wg mnie każda powinna mieć taki zestaw już przygotowany (tym bardziej, że e-mailowo zgłaszałyśmy kolory) bo zdarzyło się, że jedna z uczestniczek zaznaczyła, że robi w czerwieni a musiała wybrać inny kolor bo zabrakło, gdyż ktoś zrezygnował z koloru i wybrał właśnie czerwień.
Stoły powinny być przygotowane czyli owinięte folią (w niedzielę już były). Za mało było misek.
Było trochę za mało miejsca wokół stołu, wg mnie powinnyśmy być w dwóch obok siebie salach.
Zabrakło centymetra, pisaków, rur do rolowania, my tylko wzięłyśmy ze sobą nożyczki, ręczniki, kalkulatory.
ZAZNACZAM te minusiki nie miały większego wpływu, gdyż wg mnie ważna była atmosfera a ona była na medal. Zresztą widać zadowolone i uśmiechnięte kursantki. Każda z nas otrzymała certyfikat ukończenia kursu. Można było zrobić zakupy a jak komuś kasy zabrakło można było zapłacić przelewem. Moja ocena 5 - (malutki). Pozdrawiam Was wszystkie i dziękuję za wspaniały weekend!